To jestem ja, widzicie, dzisiaj rano. Rodzice wrócili, to się już nie martwcie. Ja też trochę przestałem. Dużo teraz śpię, bo zimno się zrobiło. I czasami jeszcze się mi wydaje, że jak wstanę, to był tylko sen. Ale wygląda, że nie. Rano dostaję jedzenie do miseczki, i jak wracam do domu, to najczęściej rodzice tam są. A jak ich nie ma to i tak zaraz wracają. Pan co z nim spauem, zniknął się nie wiadomo kiedy. Wyszedłem jak był, a jak wróciłem, rodzice byli, a on nie. Teraz go nie ma. Ciekawe, czy kiedyś go zobaczę. Ale nie aż tak bardzo, bo to jest taki bardziej mały dom, i jak ktoś więcej wejdzie, to wiadomo, że ktoś inny musi wyjść. A mama lepiej wie, że trzeba zamknąć okno jak drzemię. I Amber nie wyżera mi jedzenia. Przedtem to ciągle przychodziła bardzo dużo chrupek mi zjadła. Raz już nawet byliśmy z rodzicami na spacerze po osiedlu, chociaż się trochę jeszcze gniewauem. Widzicie?
Ogony do góry.
Wasz Ryszard.


Wydaje mi się, czy już się trochę przytyło na zimę?
OdpowiedzUsuńNajlepiej popatrzeć na swój brzuszek, czy luźno nie zwisa. Tak miau mój sąsiad Malen, ale on wziął i umarł w samo najładniejsze lato.
UsuńTak, ogony do góry! Zachwycił mnie ten na zdjęciu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam powiewem zaczynającej się jesieni
Mnie też się podoba mój najbardziej. Gdybym miau inny, to wcale bym nie chciał, wolę taki, co go od zawsze mam.
UsuńCoco jumbo i do przodu, a ogon do góry! :)
OdpowiedzUsuńNie wiem co to coco jumbo, jakieś ładne słowo chyba. Ogonek jest do góry, bo przecież idziemy w stadzie na obchód terenu, a nie na polowanie. Na polowanie ogonek musi być przy ziemi.
Usuń