Była prośba o zdjęcie od moich fanów i przyjaciół:
Na tym zdjęciu to jestem ja, Ryszard, jak wczoraj rano rozmawiałem z mamą na przystanku, żeby mi dała śniadanie. I wiecie co? Madka się posłuchała chociaż raz, wróciliśmy do domu i dostałem śniadanie i deser. Widzicie sami, warto rozmawiać. I nawet przeniosła mnie na rękach przez ulicę (jakoś wcale nie było mi głupio). I tylko później to mi łapkę oglądała i się mnie pytała, co z tą łapką. Sam nie wiem, może coś było, jest tyle ważnych rzeczy do spamiętania, to przecież wszystkiego nie dam rady. Dzień był dobry, słonko i w ogóle. A dzisiaj zupełnie inaczej. CAŁY DZIEŃ padało. I już naprawdę, jak teraz wstałem, to nie wiedziałem, czy to rano, czy jeszcze wieczór. A mokro bardzo, psia pogoda i mały brudas się przywlókł, żeby wyżebrać jedzenie. Słyszałem jak ciamkał za drzwiami. Psy są dziwne ... żeby w taką pogodę przyłazić! Ja tylko raz wyszłem siku, ale szybko wróciłem. Teraz jest trochę lepiej, to Wam macham i już idę sprawdzić.
Wasz Ryszard.

A obróżka gdzie?
OdpowiedzUsuńZostała ściągnieta na czas leczenia ran na szyi i na razie nie wróciła (zastanawiamy się na kolorem).
Usuńteż miałam przygodę z łapką... obudziłam się nagle, bo coś dziwnego się działo z tą łapką, bardzo nieprzyjemnego, nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam... zaczęłam nią machać stojąc na trzech pozostałych, zwróciło to uwagę Wujka, który powiedział: "co jest? chyba skurcz cię złapał"... wstał, wziął mnie na ręce, chwycił za tą łapkę, zaczął mi ją masować i gimnastykować, tak jak wtedy, gdy byłam chora... to nie było miłe, ale zrobiło mi się po tym trochę lepiej... potem pokuśtykałam do miski, ale z każdym krokiem coraz normalniej mi się chodziło... Wujek mi powiedział, że to jeszcze skutki tamtego porażenia... znam to słowo "porażenie", słyszałam je często gdy chorowałam... teraz poznałam nowe: "skurcz"... zachciało mi się wyjść, ale Wujek mnie nie wypuścił, tylko przeniósł na drugi koniec pokoju i obserwował, jak idę do drzwi... ale wreszcie mnie wypuścił... coś przy tym powiedział, usłyszałam tylko "magnez"... co to jest?... warto rozmawiać, więc jak wrócę to zapytam... przez to chorowanie poznaję dużo nowych słów, których wcześniej nigdy nie znałam...
OdpowiedzUsuńmiauł! Krajka =^-.-^=
To bardzo ciekawe. Moja rodzina dużo mówi, ale inaczej niż sąsiedzi. Sąsiedzi też dużo mówią i lubią mnie głaskać. A na przykład jak tata jedzie do lekarza ze mną, to wtedy mówi do lekarza inaczej niż w domu. To ma sens, bo jednak inaczej się miauczy do wrony, inaczej do jeża, a inaczej jak chcę od mamy dokładkę do śniadania. O łapce to jeszcze napiszę ...
UsuńNo i od razu milej popatrzeć w taki mądry pyszczek!
OdpowiedzUsuńPsy są dziwne, a ludzie?
jotka
Ludzie to jeszcze bardziej, ale to napiszę jutro.
Usuń