wtorek, 13 września 2022

Już jestem z powrotem

Nie wiem, co to było, ale od wczoraj rodzice mnie wypuszczają na dwór. Na razie jest trochę dziwnie, bo wszystko jeszcze pachnie starą myszą. Cieszę się, bo w dzień jest nawet ładnie i można spacerować, otrzeć się o nogi sąsiadów, żeby byli dobrymi sąsiadami. W jednym domu, który od zimy stał pusty, ktoś się wprowadził jak chorowałem. Wcześniej tam mieszkał taki pan, który wyrzucał ptakom chleb. To akurat było głupie, ale lubiliśmy się, czasem siedziałem u niego przed wejściem i się grzałem w słońcu. Ale on coraz się wydawał mniejszy, rzadziej wychodził, a potem to całkiem przestał. Jakiś czas sprawdzałem, czy tam słychać go za drzwiami, ale dom zrobił się zimny. I potem to nawet wcale nie było miło iść w dżunglę do jego ogródka, żeby postraszyć szczury. A teraz dżungla skoszona i w ogóle jest czyściej. Nie wiem czy to dobrze, na razie obserwuję, jak każdy porządny kot. Czyli widzicie, przez to swędzenie nosa różne ciekawostki w plecy. I coraz jest ciemniej, a w nocy zimniej. Ważne miejsca osikane, to najważniejsze. Dzięki, że trzymaliście. 

Wasz Ryszard.

6 komentarzy:

  1. Dobre wieści zawsze w cenie, nie zgub drogi, Ryszardzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @jotko, zdrowie się na szczęście u naszego futrzaka utrzymuje. Trochę się martwiłam, że po odstawieniu antybiotyku zaraz znowu coś się do niego przyczepi, ale jest dobrze.

      Usuń
  2. cieszę się Marchewo, że już masz to wszystko za sobą... u mnie temat trochę się przeciąga, co prawda już chodzę w miarę prawidłowo, skakanie jeszcze nie za bardzo, ale wyszły inne komplikacje i znowu niedawno mnie wtaszczyli do pudła i powieźli...
    kłucie to już dla mnie pestka, bo robią to tak wprawnie, że nawet nie zauważam, ale psiukania mi tym czymś szczypiącym w intymne rejony nie lubię i nie polubię...
    miau, Krajka =^-.-^=

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Krajka, to ja teraz trzymam pazura za Ciebie. Bo to jednak bardzo niemiło być chorym. Obcy się czepiają, obmacują, pod ogon zaglądają (ja nie wiem, czego tam można szukać?), a najgorzej to by było jakbym musiał zostać na noc u tych ludzi. Nie wiem czy kiedyś tak miałaś, bardzo niefajne. Pachnie dziwnie, wszystko jest inaczej i trudno spać.

      U mnie przylatują ptaszki na lawendę. Już nie da się codziennie leżakować w ogródku. Znowu idą ciemne dni. Ciekawe czy u Ciebie też. Do pomiauania.

      Usuń
    2. już jest lepiej, choć skoczność jakby jeszcze nie ta i słyszę jak czasem gadają, myśląc że nie słyszę, że taka znakomita jak kiedyś już nie będzie, więc ptaszki są poza moim zasięgiem, ale tu jest tyle myszy i ryjówek, że po co mi ptaszki?...
      zastanawia mnie, że za ryjówki dostaję opieprz, a za myszy już nie, intrygująca sprawa...
      na noc nigdy nie byłam w takim dziwnym miejscu, podobno tylko mój kumpel Lucek raz był, ale on o tym nie chce opowiadać...
      miau, Krajka =^- -^=

      Usuń
    3. @Krajka, niektórym ludziom to się w ogóle zdaje, że my nic nie rozumiemy, albo przynajmniej nie dosłyszymy (głupie, nie?).

      To też masz fajnie, że Twoja rodzina odróżnia myszy od ryjówek, niektórzy to niczego takiego nie rozumieją (ja nie wiem jak można być takim ignorantem, no ale na świecie są różne dziwne rzeczy).

      Podobno w takim miejscu (albo nawet gorszym) można być tygodniami - Madka opowiadała, że moja daleka kuzynka to była poza domem całe kocie 2 tygodnie. Straszne. A w zeszłym roku to mnie rodzice zostawili na kilka nocy w jednym miejscu, ale nie chcę o tym nawet rozmawiać.

      Fajnie, że jesteś :)

      Usuń