piątek, 20 stycznia 2023

Szafka z zapasami

Trochę do Was nie pisałem, bo byłem chory i nawet pojechałem do lekarza (nie pytajcie co mi pchał w pupę, bo nie wiem). A teraz lepiej uważajcie, w końcu przyszedł ten dzień. To jest moja szafka z zapasami:

Ojciec mi zrobił zdjęcie, bo ona jest wysoko i bym sam nie dostał. To znaczy, jakbym bardzo chciał, to mógłbym doskoczyć, ale potem to jeszcze łapką trzeba otworzyć. Poza tym nie wiem jakby to rodzice przyjęli. Poza tym co mi przyjdzie z otwarcia szafki, jak szaszetki są zaklajstrowane i nawet nie pachną. Poza tym taką umowę mam z rodzicami, że skaczę tylko na stół, więc tego się trzymamy. To Wam teraz napiszę, co tutaj widzicie:

1 - szaszetka śniadankowa (potem idę na spacer),

2 i 8 - paszteciki, na drugie śniadanko,

a jeszcze 6 to są moje ulubione paszteciki na których jest sos i ja go lubię zlizywać i sobie wtedy myśleć o różnych rzeczach,

4 - przysmaczki, na jak się wróci ze spaceru i nie wiadomo co się chce,

3 - mała szaszetka, na jak tata wpada w panikę, że pewnie nic nie jadłem, a mama mówi, że jadłem,

5 - chrupy różne na podgryzanie przez cały dzień i na noc, jak się utknie w kuchni, 

7 - chrupy na ładne ząbki (moje są właśnie ładne, czyli to chrupy dla mnie), 

Jeszcze między chrupami a pasztecikami są takie fajne rzeczy, ani to szaszetki, ani paszteciki, ale bardzo dobre coś, jedne mają biały sos, a inne pachną łoszosiem tuńczykiem. Chyba Wam to wszystko opowiedziałem po kolei i wiecie o co chodzi. Jak nie, to nie moja wina, bo to mama pisała numerki. Jakie macie szafki z zapasami? Czy w mojej można coś jeszcze poprawić? Ja wiem, że może to nie wygląda za dużo, ale to szafka z kuchni, a jeszcze są duże paczki skitrane w schowku (wiem, bo kiedyś wywąchałem). To mi napiszcie, co myślicie. I widzicie, że dotrzymuję słowa!

Wasz Ryszard.

12 komentarzy:

  1. Żadnego whiskasa?
    Z pokazanych marek chyba tylko Felixa kojarzę (1 i coś pod 7?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rysio nie zajmuje się takimi rzeczami jak nazwy, on się zajmuje najpierw zapachem, a potem smakiem i wychodzi, że jest fanem firmy Purina, która wypuściła także serię Felix. Dopuszcza także nieliczne produkty firmy Sheba (okrągłe puszeczki z tuńczykiem w sosie własnym i ośmiokątne z indykiem w sosie białym) i chrupki od Whiskasa, zwłaszcza te na ząbki. W lewym górnym rogu pod białymi paczkami z przysmaczkami widać purpurowy bok paczki chrupek Whiskas na ząbki.

      Usuń
    2. @Wolandzie, jeszcze na zdjęciu obok chrupek Puriny widzę chrupki Royal Canin (i Rysio też je lubi). A w temacie Whiskasa, to próbowaliśmy mu dawać karmę mokrą z tej firmy, i bleee, wolał Purinę.

      Usuń
    3. Zgadza się, ale wiem, że babcia sąsiadka, by mu się przypodobać, kupiła kilka saszetek mokrego Whiskasa, a Rysio, by jej nie robić przykrości, częstowany przez nią zjadał je jak należy.

      Usuń
    4. To jest właśnie ciekawe zjawisko! Jak go sąsiad poczęstuje, to zje. Zresztą, kiedy stare chrupki dostają się szpakom, to czasami też się nie może powstrzymać, chociaż chrupki są oddawane szpakom, bo wg norm kociodomowych były już za stare i zwietrzałe, żeby je zjeść normalnie z miski.

      Usuń
  2. Zapasy godne zazdrości, zwłaszcza te przydasie na nieokreślony apetyt.
    Chyba też sprawię sobie taki przysmaki:-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Rysio przyzna Ci rację, ale nie uprzedzajmy faktów, gdy już pozałatwia swoje sprawy, to sam się wypowie ;-)

      Usuń
  3. no, nie powiem, bogato to wygląda... my mamy nieco prostszą dietę, choć z wcale z nienajniższej półki, ale są też liczne bonusy, trochę zależne od humoru Wujostwa, w sumie nie ma na co narzekać... najprościej ma Lucjan, ale on i tak nic innego nie zje, tylko to, co kiedyś zalecił lekarz... ale to jest bardzo smaczne jedzonko, wszyscy mu podjadamy, gdy coś zostawi, a Wujostwo nie patrzy w tamtą stronę...
    miauł!... =^-.-^= Krajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z punktu widzenia mojego, to po to, żeby się Ryszard do jednego smaku nie przyzwyczajał, żeby mógł z jeść wszystko, choć Rysio ma pewnie swoją teorię na kocią spiżarnię.

      Usuń
    2. to jest słuszna strategia, ale faktycznie, Ryszard zawsze wie lepiej... tak naprawdę, to naszym bólem głowy jest, żeby nie zmieniono receptury karmy dla Lucjana, bo on z racji wet-zaleceń jest bardzo wąsko uwarunkowany i większość kocich przysmaków w ogóle nie postrzega jako "jedzenie"... chociaż raz kiedyś taka przestawka wyszła, gdy u naszego dostawcy zabrakło "Royal Canin" na magazynie i z rozpaczy zamówiliśmy "Purinę"...
      hipoteza jest taka, że wet-karmy typu "urinary" są niskobiałkowe i z racji tego mało atrakcyjne dla kota... dlatego producenci pakują do nich mnóstwo poprawiaczy smaku, a skutek jest taki, że wszystkie koty tylko czatują na okazję, żeby coś Lucjanowi skubnąć z miski...
      czyli może ten ból głowy jest zbędny?...
      pozdrawiać, Wujostwo :)

      Usuń
  4. Bardzo bogato to wygląda, ale myślę że Ci się przyda, szczególnie po chorobie, która była wyczerpująca. Zdrówka życzę i smacznego :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lili, bardzo słusznie mówisz z tym wyczerpaniem chorobowym. Bardzo byłem wyczerpany, to i więcej jadłem. Nie wszyscy to tak dobrze rozumieją. Tobie też smacznego :)

      Usuń