Tak właśnie. Zimno się już zrobiło całkiem, to mi się przypomniało, co mi się zapomniało. Szafkę moją miauem Wam pokazać, ale jak pokazywać szafkę w tych warunkach? Bo wiecie, rodzice znowu wyjechali i zostawili mnie samego. No niby nie tak zupełnie samego, bo w moim łóżku spała taka dziewczyna, co mi dawała do miski dużo chrupek. Najpierw Madka wyjechała, a potem Ojciec. I teraz Ojciec wrócił, to się prawie wszystko unormowało, można się wytrzeć kocim ręcznikiem i w miskach mokrego jest więcej niż chrupek. Ale on wrócił już dalej niż wczoraj, a mamy jak nie ma, tak nie ma. I co o tym myślicie? Wróci, nie? A ta dziewczyna, co była w domu jak rodziców nie było, to sobie zupełnie nie radziła z sąsiadami i przez to chodziłem głodny. Jak kto nie wie o tym, że mi sąsiedzi wyżerają chrupki, bo dopiero teraz zaczął czytać mojego bloga, to trudno, to się trzeba cofnąć, miau, do tyłu, bo ja się nie będę powtarzał, bo mnie od myślenia o chrupkach na zawsze wyjedzonych aż trzęsie. Dobrze, że tata jest. Jak mama wróci, to się szybko dowiecie, a teraz Was już pozdrawiam.
Wasz Ryszard.
Jak to pisał Poeta:
OdpowiedzUsuńDaremne żale - próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżutych chrupek żaden cud
Nie wróci do istnienia.
Bądź dzielny, Ryszardzie i nie płacz po tych chrupkach przeżutych przez Amber.
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po chrupki sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
@Dariuszu, czy to Miaukiewicz? Bo jak tak czuję, że coś w tym musi być, czyli to dobry poeta pisał.
UsuńNie, to wieszcz, tylko zwykły Miauczyk. Ale w sumie poeta też niezły :)
UsuńTak na okrągło chrupki to faktycznie mało ciekawie i niezdrowo!
OdpowiedzUsuń@jotko, no pewnie! Ale zanim mi się tych chrupek odechciało, to one zniknęły z miski, a nie powinno tak być.
Usuń