Zimno się zrobiło bardzo, w łapki i w ogóle. To sobie teraz wyobraźcie jak ja piszę do Was zmarzniętymi łapkami, dużo czasu to zajmuje, tak? I to przez to. Z takich rzecz, co się dzieją, to Madka wyjechała na krótko z walizką. Nawet nie zdążyłem wyjść na poszukiwania do dalszych rejonów, zaraz była z powrotem. Konsekwencje trwają. Rodzice zamykają drzwi między korytarzem i pokojem, jak jest otwarte okno. Albo okno zamykają. Przez to teraz muszę jeszcze wyraźniej pokazywać, co chcę. Całe szczęście, że rodzice podszkoleni. To wszystko przez sąsiadkę. Czy ja Wam pisałem jak ona ma na imię, ta sąsiadka? Amber. Podobna jest trochę do mnie. Tylko, że mniejsza jest i ma nos nakrapiany na czarno. Nawet ładny taki nos. Amber szybko chodzi, w ogóle jest bardzo sprawna, zupełnie inaczej niż te białe kluchy z naprzeciwka, co to im zawsze obsikuję z grzeczności lawendę, a one nic. Dzisiaj znowu pada od rana, zjadłem śniadanie i teraz to nie wiem. Wyszłem na chwilę, ale pogoda się nie nadaje. Albo będą paczał przez okno, albo pójdę spać, albo trochę tego i tego. Może jeszcze coś zjem? Przypomnijcie mi, to następnym razem pokażę Wam moją szafkę z zapasami. Szafki z zapasami są bardzo ciekawe, to jak Wam moją pokażę, to będziecie mi mogli pokazać swoje. A teraz już pora na drzemkę, Wy też odpoczywajcie w cieple, wiadomo, lis topad hyyyyyy.
Wasz Ryszard.
W mojej szafce z zapasami nie ma nic ciekawego. Zwłaszcza dla kota. Głównie ryż i makaron.
OdpowiedzUsuńAcha. To bardzo przykro.
UsuńAmber to piękne imię:-)
OdpowiedzUsuńListopad ma to do siebie, że można na niego zwalić każde lenistwo.
jotka
@jotko, kotka jest śliczna i gdyby nie miała rodziny, mogłaby zamieszkać z nami. Ale tak to głupio paść cudzego kota.
Usuńhi Ryszardzie...
OdpowiedzUsuńu mnie po staremu, jakiś czas temu znowu odbyłam podróż w pudle, a z innych przykrych rzeczy, to Wujek mi co dzień wciska do pyszczka coś małego, twardego, co muszę połknąć... moja spiżarnia jest dość prosta: takie pudło w którym są moje chrupki, a obok stoi drugie, z którego chrupki dostaje Lucek, bardzo smaczne, jak coś zostawi w misce, to zawsze mu podjadam... i czasem dostaję coś ekstra, ale od czasu tamtej wycieczki w pudle jakoś nikt z Wujostwa nie kwapi się, aby mnie czymś poczęstować... nie bardzo to rozumiem, przecież wcale się nie gniewamy... za to na podwórku cisza i spokój, to chyba za sprawą Hamleta, który przechadza się dumnie po terenie, jest taki wielki i groźny, że obce koty, lisy i kuny w ogóle nie próbują przychodzić...
miauł =^-.-^= Krajka
Witaj Krajko, ja to bym tak nie mógł, żeby mi ktoś coś do pyszczka wciskał. To jest jednak bardzo niegrzeczne. Muszę odłożyć pisanie o szafce, bo było polowanie i to chcę napisać teraz. Wiesz, mamy myszy. Aż mi inne koty zazdroszczą i się pytają skąd je wzięliśmy. Fajnie. Ciekawe o co może ludziom chodzić z tym nie dawaniem kotu jedzenia? Mam nadzieję, że to u Ciebie minie, bo jednak jedzenie jest ważne. Do pomiaukania.
Usuń