A jednak..., musimy przetestować opcję zamykania okna na noc, wbrew Twej Rysiu prośbie. Liczba wczorajszo-nocnych przysmaczków wzrosła do sześciu, to naprawdę było kompulsywne jedzenie.
Testujemy, testujemy, chyba jest trochę lepiej, chociaż wczoraj wydawało mi się, że ktoś nie rezygnuje ze sprawdzania okna (w środku nocy słyszałam jak coś zeskoczyło z kubła na śmieci i nie był to nasz Ryszard).
A jednak..., musimy przetestować opcję zamykania okna na noc, wbrew Twej Rysiu prośbie. Liczba wczorajszo-nocnych przysmaczków wzrosła do sześciu, to naprawdę było kompulsywne jedzenie.
OdpowiedzUsuńTestujemy, testujemy, chyba jest trochę lepiej, chociaż wczoraj wydawało mi się, że ktoś nie rezygnuje ze sprawdzania okna (w środku nocy słyszałam jak coś zeskoczyło z kubła na śmieci i nie był to nasz Ryszard).
UsuńOjojoj, psychoterapia potrzebna...
OdpowiedzUsuńTeż się tego obawiamy, jakoś odłożymy kasę, ale weź tu znajdź dobrego kociego psychoterapeutę!
Usuń@jotko, to faktycznie trudny czas dla naszego zrudziałego pączka. Jeszcze pogoda daje mu popalić, bo jest nienaturalnie ciepło i sucho.
UsuńNiestety takie zajadanie stresu grozi przytyciem.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem widać pierwsze symptomy. Masa jest, kiedy będzie rzeźba?
UsuńNo to ci łasuch. ;)
OdpowiedzUsuń