Pisałem Wam kiedyś, że przez mój ogród przechodzi taki wielki pies, głuchy jak pień. Rablador. No i on już nie przechodził od jakiegoś czasu, nawet się nad tym zastanawiałem i obsikałem krzaczki w tym miejscu, gdzie zawsze się pakował, żeby mu powiedzieć, co o tym jego łażeniu przez mój teren myślę. Wczoraj, jak rodzice wrócili po południu, poszliśmy razem porozmawiać z sąsiadką. I wiecie co? Rablador nie żyje. Nie wiadomo dokładnie dlaczego. Był prawie ślepy, ale to nie jest żaden powód, bo nie był aż taki głupi jak na psa, i nie łaził bez sensu po ruchliwej drodze. Niefajnie mi trochę, jak sobie przypomnę, że go nie lubiłem. Tym bardziej, że ten mały, brudny żebrak, który mu towarzyszył też od pewnego czasu u nas nie bywa. Ostatnio było ciepło, krzaki już wysokie to się chowam i leżakuję, i nawet mógłby wyskoczyć z nich na kogoś, tak dla zabawy (najlepiej na znajomego, bo wiecie), ale nie ma na kogo.
A jeszcze druga historia od sąsiadki jest taka, że ktoś powyciągał małe ptaszki z gniazda schowanego w wentylacji. I to nie byłem ja, ani żaden inny kot! Wyobraźcie sobie, że to zrobiły ptaki, nie wiadomo dokładnie które, ale przynajmniej nie jest na mnie. Ja to bym od razu te ptaszki zjadł, a tak to się zmarnowało i jeszcze sąsiadka się zdenerwowała, bo nikt nie posprzątał, a one leżały tu i tam i jeszcze gdzie indziej, i się sąsiadce od tego w oczach troiło. Ciekawe co będzie dalej z tą miejscówką, bo tam już wczesną wiosną jedne ptaszki wyfrunęły, a teraz takie nieszczęście i marnacja jedzenia. Ja to osobiście jestem przeciw. A Wy co o tym myślicie? Trzymajcie się ciepło do kolejnego miaukania.
Wasz Ryszard.
Mną również wstrząsnęła wiadomość o śmierci dużego "rabladora", zwłaszcza że razem z nim zniknął mały, żebrzący piesek brudasek, należący do tych samych osób, które zamiast się nimi opiekować, pozwalały się zaniedbanym zwierzętom błąkać po okolicy. Jestem pełen złych przeczuć. Oj, zmienia się Ryszardowi skład sąsiadów, zniknął Eugene, zniknęły wędrujące psy, pojawiły się za to smukłe i piekielnie sprawne młode charty oraz w najbliższym sąsiedztwie równie młody i sprawny border colie.
OdpowiedzUsuńNa szczęście, jak wiesz, brudasek w końcu się pojawił. Dobrze, bo to jednak za dużo zmian na raz, przynajmniej dla mnie ;)
UsuńTeż jestem przeciw marnowaniu jedzenia.
OdpowiedzUsuńW tym temacie doskonale zrozumiałbyś się z Ryszardem.
UsuńSkoro to ptaki, to faktycznie zmarnowane jedzenie, nowy zwyczaj wśród drapieżników?
OdpowiedzUsuńKompletnie niezrozumiała sytuacja, nadal nie znamy sprawcy tego karygodnego czynu parakulinarnego.
UsuńTo nie było polowanie. To był akt wandalizmu na tle potrzeby ekspansji gatunkowej.
OdpowiedzUsuńNikt oprócz wróbli nie mieści się w wentylacji, bardziej od ekspansji przypomina to ludzką zawiść.
Usuń