Zepsuły się grzejniki. Wcześniej grzały mnie od spodu, gdy siadałem na parapecie popatrzeć co tam za oknem. Od jakiegoś czasu popsute, zimne. Na dodatek Ojciec nie wrócił stamtąd skąd wraca, a Madka nie chciała mnie wypuścić na nocny spacer. Bardzo niemiło. Pytałem się jej od czasu do czasu, czy zmieniła zdanie, ale nie zmieniła. Teraz powie wszystkim, że się przeze mnie nie wyspała. To Wam pokażę zdjęcia sprzed kilku dni, gdy na chwilę było trochę cieplej.
To mój karmnik:
To moje szpaki:
To mniejsza kura (większe kury nie przyleciały):
To ja, nadzoruję ogródek z miejsca strategicznego:
To też ja:
A to ja, kiedy mi Madka powiedziała, żebym już stamtąd zszedł i przestał dokuczać ptakom:
Ja dokuczać? Sami widzicie, że ona nic nie rozumie. Jestem ciekawy, czy Wy też tak czasami macie i czy mamy też nie chcą Was wypuszczać na noc. To na dzisiaj wszystko, bo przyjechał na naszą ulicę obcy, biały samochód i idę go obsikać. Na razie.
Wasz Ryszard.
Ryszard, Madka wie, co robi, a punkt obserwacyjny masz superowy!
OdpowiedzUsuńWłaściwie to cała okolica składa się z rysiowych punktów obserwacyjnych. Oprócz tego mamy sporo szpaczych, wronich i kawkowych punktów obserwacyjnych, nie mówiąc już o wróblowych.
UsuńOczywiście, że Madka ma właściwy ogląd. Dziękuję :D
UsuńPonieważ nie widziałem tego dokuczania, chciałem powiedzieć kilka słów na jego temat. Otóż nieprawdą jest, jakoby kot Ryszard dokuczał komukolwiek, ptakom, czy nie dając nam spać, no bo co, czy on nam spania broni...? Nieprawdą jest również, że otwieranie okna, by kot mógł spokojnie wychodzić, powoduje takie skutki uboczne, jak wychłodzenie mieszkania, czy przeciągi. Zima jest, to musi być zimno.
OdpowiedzUsuń@Wolandzie, dmiesz tu we własną dudkę, gdyż prawda jest taka, że otwierasz okno nie roztrząsając wpierwej kwesti daleko posuniętych konsekwencji rodzaju wszelakiego. Otoż jest wychłodzenie mieszkania i wysokie rachunki za ogrzewanie. Otóż jest głowa pliszki w kuchni leżąca. Mężu, napominam Cię, abyś się ugruntował w cnotach.
Usuńu nas jak do tej pory /cztery miesiące/, bilans kocich ofiar to jedna mysz i dwie ryjówki, ale to tylko te przyniesione do domu, ogólna liczba jest nieznana, a za wszystkimi stoi kocurnica...
OdpowiedzUsuńwychodzenie na noc... nasze koty preferują raczej krótkie wieczorne wypady, być może wiedzą, że z uwagi na okoliczne lisy teren w nocy nie jest zbyt bezpieczny?...
p.jzns :)
Nie jesteśmy takimi naiwniakami, by sądzić, że jedynymi ofiarami Ryszarda były te przyniesione do domu. Widywałem go zresztą unoszącego mysz jakąś, bądź wróble (ewentualnie pliszkę, czy rudzika) w kierunku nieznanym. Ale z lisami, to masz rację, gdy Ryszard spotka zwierzę, które go nastraszy, biegnie do domu z taką prędkością, jakby chciał ogon zgubić i później kręci się do 10 metrów od domu. Oprócz psów, które od czasu do czasu uciekają właścicielom, może się bać lisa, bądź borsuka. Oba gatunki widziałem 50 metrów od domu, lisa nawet 20 metrów, oczywiście nocą
Usuń