Zimą rodzice nie spacerują za dużo, wiadomo, nie mają futra i muszą się w te wszystkie rzeczy poubierać. Ja mam inaczej, od razu wybiegam i już jestem gotowy, ale jak jest bardzo zimno i deszczowo, to mnie też się nie chce. Kilka dni temu był taki dzień dobry, że widziałem, że coś się święci i czekałem już przy samochodzie (jak wsiądą do samochodu, no to trudno, ale jak nie wsiądą, to możemy iść na osiedle i razem zrobić obchód mojego terenu). Tutaj już wiem, że idziemy:
Na pyszczku musi być odpowiedni wyraz. Madka mówi, że to się nazywa DETERMINACJA oraz ZDECYDOWANIE.
Po lewej stronie był kiedyś żywopłot, ale go usunięto, nie podoba mi się to, aż nie ma na co paczeć. Po prawej jest flaga, teraz taka:
Przechodzimy przez różne zaułki, czyli tak zwane tereny sporne. Innych kotów na nich zazwyczaj nie widać, ale je czuję, wiem, że gapią się z chaszczy. Jestem zajęty, nie będę z nimi teraz gadał, czasami tylko zatrzymuję się i niucham.
Ostatnia część obchodu jest obok dużej drogi po której jeżdżą hałaśliwe samochody. Jest też parking przed sklepem pachnącym jedzeniem. Ja jestem bardzo odważny, ale małe koty muszą być tutaj ostrożne.
Obchód osiedla kończymy z reguły w tej okolicy:
Flagi się zmieniają, ale takiej tu jeszcze nie było. To tyle, co miauem Wam do pokazania z pierwszego tej wiosny spaceru z rodzicami. Czuję, że niedługo zaczną się prace ogrodowe.
Wasz Ryszard.
Oj, chyba musisz Ryszardzie częściej spacerować, bo coś tak jakby sporo zimowego tłuszczyku pod futrem narosło :D
OdpowiedzUsuńCo Ty za herezje opowiadasz, Dariuszu? Chyba nie widziałeś nigdy dobrze zbudowanego kota, hę?
UsuńTy tu Ryszard nie ściemniaj, że tylko z rodzicami chodzisz na spacery, wszak wiadomo, że koty się lumpują indywidualnie...
OdpowiedzUsuńAch jotko, wiadomo, że Ryszard ma obchody indywidualne kilka razy dziennie, ale powodem jego ekscytacji tutaj jest, że od czasu do czasu chodzimy po terenie rodzinnie. Nie zdarza się to tak często, jakby kot chciał.
Usuń